- Wybierzesz się na przejażdżkę? - zapytał, z truciem opanowując podniecenie.

- Proszę się zrelaksować. - Postawił przed nią kubek pa-
powietrze. A potem jego łazienka. Obserwowała, jak odkręca kurki nad duŜą wanną, w
ciemnymi meblami i kryształowymi kandelabrami, bo Camryn
- Pomogę się pani spakować - zaproponowała Arabella.
R S
rozmawiać. Nie chcę cię widzieć. I nigdy nie wybaczę tego... co mnie spotkało. Ani tobie, ani jej.
- Spałeś z nią? - Podniosła głos. - Powiedz, że to nieprawda. Powiedz, że nie zrobiłeś tego.
Tego dnia w przychodni panował jeszcze większy ruch niż
Santos opisał Tinę, uważnie przyglądając się szczupłej twarzy rozmówcy. Nie wyrażała niczego szczególnego.
dlatego tak łatwo się teraz podniecał. To dlatego od
nieskończoność, aŜ do totalnego wyczerpania ich obojga.
Z pewnością to nie on był mordercą, mówiła Tina. Wykluczone.
- To znaczy takiej, która nie ugania się za mężczyznami!
- A zatem, czy mamy jeszcze coś do sprzedania? - zapytał oschle.

- Gloria? - zapytała, mrugając powiekami i zasłaniając ręką gardło. - Co ty tu robisz?

W tej samej chwili Arabella wydała z siebie okrzyk zupełnie niestosowny dla damy, po którym nastąpiła łagodna nagana ze strony Clemency.
Willow robiła wszystko, by nie zobaczył, że się trzęsie.
- Nie myślę, żeby to korzystnie wpływało na moją równowagę psychiczną - oznajmiła z powagą Arabella, a gdy Clemency się zaśmiała, dodała: - Niech pani popatrzy na Zandra, wygląda okropnie. Czy rozmawiał z panią?

moŜe. Był człowiekiem z poczuciem obowiązku, negującym miłość.

Wtem usłyszały za sobą ruch - oto do kościoła weszła rodzina Candover wraz ze świtą.
- Tak. Bałam się, że mnie odnajdą, jeśli wynajmę powóz. Dlatego rozsądniejsze wydało mi się wybranie czegoś skrom¬niejszego. Wuj mojej pokojówki ma małą firmę przewozową i zgodził się mnie tutaj przywieźć. Poza tym tak wyszło taniej - skończyła rzeczowo. - Nie zostało mi wiele kieszonkowego, a nie chciałam wzbudzać podejrzeń, prosząc mamę o więcej.
poczuła przypływ poŜądania. Pragnęła ponad wszystko wtulić się w jego ramiona i

- Ale co? - podchwyciła kobieta.

Nie można już było unikać prezentacji.
- Masz coś dla mnie?
Wstał i podszedł do niej. Ujął jej dłonie i zaczął rozcierać, jakby chciał je ogrzać.