– Daj spokój, Rainie. Walt mówił, że to nie była zabawa. Takie wielkie bestie śmigają

- Nie, aż taki wykończony nie jestem.
- Niczego od ciebie nie oczekuję, Lucienie.
bo miała pustkę w głowie.
książkę. Dreszcz przebiegł jej po plecach. Były to poezje Byrona.
Nie mogła tego słuchać. Philip nie wiedział o czymś, o czym ona wiedziała aż za dobrze: nie mieli mieć już więcej dzieci. Jak wszystkie kobiety w jej rodzinie, skazana na poronienia, nie donosi już żadnej następnej ciąży. Między innymi na tym też polegała klątwa: Pierron rodziły od pokoleń tylko jedno dziecko i zawsze była to córka. Córka, która przejmowała Dom i grzeszną spuściznę.
- Glorio Aleksandro... - zaczęła cierpko, starając się ukryć narastającą panikę - Wiesz przecież, że nie znoszę, by ktokolwiek przerywał mi wieczorne czytanie Pisma. Pod żadnym pozorem.
- Bóg nie stworzył nas do samotnego życia. Pamiętaj, że na początku byli Adam i Ewa. Dwoje.
- Nie można oddać czegoś, czego się nie posiada - stwierdził tym samym spokojnym
- Dobrze wiedziałeś, że przyciągniecie tłumy. I bardzo bym chciał, żebyś od tej pory
- nie wysuwaliśmy żadnych oskarżeń. Przesłuchiwaliśmy świadka. Na tym polega nasz praca.
Santos zajrzy do niej później. Wystarczy, żeby spojrzała mu w oczy, i zapomni o swoich strachach. Wszystko będzie dobrze. Na pewno.
- Nie wierzysz, że tak się nazywam?
tylko po to, żeby mnie zbić z tropu.
Liz przyjacielskie spojrzenie. Liz uśmiechnęła się do niej i pomyślała o swojej matce. Kiedy zamykały się drzwi, usłyszała jeszcze wołanie dziewczynki:

poradzić z burzą hormonów. Potem dorośleje, zaczyna pracować, tworzy trwalsze związki,

Mała petarda. Powinien brać nogi za pas, inaczej dojdzie do eksplozji.
- Cudownie - odparła, przesuwając palcem po jego wargach.
- Dziękuję, Rose.

- Myślałem, że to ja będę przepraszał. Chodźmy na spacer.

się w domu, kiedy na ulicy rozległy się strzały. Powiedział Tess, żeby nie
poprzek dużego łóżka. Rainie oparła stopy o biodro Quincy’ego. Podziwiała linię jego szyi
To nie jest ktoś, kto dokonuje nagłego i przypadkowego aktu.

- Nie chcę o tym rozmawiać - przerwała mu ostrzej, niż zamierzała. Bała się, że

doprowadzić do rekonstrukcji wydarzeń. Zebrane zostaną ogromne ilości materiału do
w sprawie. Sędzia zabronił Andrewsowi spotykać się z dziećmi. Wówczas
Mimo wszystko poczuła się lepiej. Wykrzywiła usta w ironicznym uśmiechu.